W sumie dzisiaj miało być trochę o okolicy (bo jest całkiem fajna), ale że okoliczności są wyjątkowe to będzie coś innego.
Bo w końcu mamy gdzie mieszkać! Po miesiącu tułaczki udało nam sie w końcu znaleźć stałe zakwaterowanie. Dzisiaj rano podpisaliśmy umowę wynajmu dwupokojowego miekszkania na St. Luke's Square (tutaj: http://maps.google.com/maps?f=q&source=s_q&hl=en&geocode=&q=St+Luke's+Square,+Guildford,+Surrey+GU1,+UK&sll=37.0625,-95.677068&sspn=54.22533,113.818359&ie=UTF8&z=16&iwloc=A) W sumie odbyło się bez niespodzianek. Jedynym problemem było zapłacenie całej kwoty depozytu i pierwszego czynszu. Jako że to całkiem sporo kasy, ani my, ani agent nie mieliśmy ochoty na skorzystanie z gotówki. Opcją był przelew bankowy, ale tu jest tak trochę dziwnie i bez zapłacenia nie można posać umowy. Ja nie za bardzo chciałem przesyłać 1700 funtów bez żadnego potwierdzenia (zwłaszcza że pewnie ta kasa by nie doszła do dziś ich konto i byłby problem) i było trzeba troche pokombinować. Skorzystaliśmy z magicznego wynalazku pt. "Banker's draft" - jest to taki czek który kupuje się od banku. Ma on tą zaletę że, w przeciwieństwie do zwykłego czeku, jest pewny (no chyba że pomiędzy jego wystawieniem a zrealizowaniem zbankrutuje bank ale to pewnie mało prawdodobne) a do tego jest wystawiony na konkretną osobę więc można go przy sobie nosić bez stresu. Zadziałało ale w sumie ciekawe czy doczekam chwili kiedy wszystko będzie można załatwić kartą...
Jeśli chodzi o samą umowę to absolutnie nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałem. W Polsce umowy kredytowe są krótsze. Nasza umowa najmu to 13 stron zapisanych maczkiem i szczegółowo opisujących co w mieszkaniu wolno robić a czego nie (nota bene: obowiązków tenanta (mieszkańca) jest jakiś 7 stron, obowiązków landlorda (właściciela) jest z pół strony - z czego kolejne pół to opis sytuacji za które landlord jednak odpowiedzialny nie jest). I dla przykładu: nie możemy w mieszkaniu trzymać trzody chlewnej, drobiu, gołębi ptaków łownych (serio!), nie możemy w mieszkaniu spożywać narkotyków ani robić niczego co jest niemoralne (?!?), musimy informować właściciela o wszystkich chorobach zakaźnych które przechodzą mieszkańcy, żeby w razie potrzeby mógl on po zakończeniu wynajmu odpowiednio odkazić mieszkanie, miejsce parkingowe musimy regularnie czyścić z ewentualnych plam oleju które się na nim pojawią. Oczywiście w ogole nie wpominam o takich oczywistościach jak zakaz wieszania obrazków bez zgody landlorda itp.
Jak zobaczyłem tą umowę pare dni temu byłem bardzo zdziwiony. Ale myślę: co kraj to obyczaj, może tutaj trzeba wszystko spisać żeby było jasne. Ale jeszcze większa niespodzianka spotkała mnie dzisiaj rano. Po podpisaniu wszystkich bzdetów pan przystąpił do przekazania mieszkania. Zaczęło się od tego, że wręczył nam płyte CD na której są dokładne fotografie mieszkania. I to nie po jednej fotce każdego pokoju. Każda rysa, każda odrapana farba, każde zarysowanie na blacie jest sfotgrafowane. Do tego dochodzi kolejne 10 stron z tabelką w której te wszystkie rzeczy są opisane. I to dość fachowo: np. jednocentymentrowe wgniecenie w ściane na wysokości klamki. Oczywiście z jednej strony to znakomicie bo nikt nam nie wmówi że pewne rzeczy zrobiliśmy my, ale z drugiej są cholernie drobiazgowi i na pewno jeśli cokolwiek się stanie (odpukać) to to zauważą. Pan nas zapewniał że "fair wear and tear" jest dopuszczalne i nikt się nie przyczepi jak gdzieś tam będzie lekko zarysowana ściana, ale już wgniecenia mile widziane nie będą :)
Ale mam nadzieję że będzie fajne. Mieszkanie jest jasne, przytulne w bardzo cichym i spokojnym miejscu. Jest na pierwszym piętrze a okna wychodzą na mały skwerek (jak przyjedziecie to zobaczycie :) Do samego środka Guildford jest 5-10 minut piechotą. Mieszkanie jest niestety nie umeblowane ale może to i lepiej, mniej rzeczy do omyłkowego zniszczenia. Brak umeblowania nie dotyczy na szczęscie kuchni (lodówka i pralka są) i kilku wbudowanych szaf. Dziś rano kupiliśmy dmuchany materac więc będzie gdzie spać. Pozostaje podłączyć internet i będzie jak w domu!
czwartek, 1 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ale jest wyciszone? Bo jak przyjedziemy dać koncert, to dobrze by było wiedzieć ;-). No i musisz jednak czym prędzej sobie sprawić ten TV+Ps3 slim.
OdpowiedzUsuńObawiam się, że na tych trzynastu stronach mogło być coś o Guitar Hero... chociaż z drugiej strony może nie zdążyli umowy zaktualizować o GH5? :-)
OdpowiedzUsuńP.S.
Gratuluję mieszkania!
Kiedy parapetówa? :>
OdpowiedzUsuń