czwartek, 3 marca 2011

GDC - dni 2-3

Zgodnie z obietnicą miałem zacząć od strasburgerowego żarciku, ale zbliża się północ i jakoś nie mam weny (a sieć mi słabo działa i nic nie mogę wygooglować...) - postaram się coś wymyślić następnym razem.
Wczoraj nic nie napisałem, ale dlatego, że nic ciekawego sie nie działo. W sesjach była totalna posucha - wtorek to jeszcze dzień tutoriali, ale były same jakieś kiepskie. To znaczy kiepsko to one wyglały na papierze, bo tak na przykład Google na swoich warsztatach z Androida rozdawał laptopy. Ja oczywiście dowiedziałem się o tym po fakcie.
O 14 usiedliśmy z Benem zrobić jeszcze troche poprawek w prezentacji. Po raz kolejny okazało się, że jestem absolutnym mistrzem użycia przedimków angielskich ("a" i "the") bo w mojej 20-minutowej wypowiedzi musieliśmy ich dopisać chyba milion. Wygląda na to, że umiejętność sprawnego się nimi posługiwania chyba nigdy nie będzie mi dana. A w piątek pewnie i tak połowę z nich ominę.
O 15 zrobiliśmy sobie testową przezentacje - w sali, z projektorem i mikrofonami. Oczywiście było średnio - ja nawijałem jak głupi, bo w notatkach zapisałem sobie za dużo tekstu. Przez ostatnie pare godzin wycinałem kolejne zdania próbując zachować jakiś sens - teraz chyba jest już nieźle.
Dzisiaj zaczęło się od keynotu - mówili dwaj kolesie z Nintendo. Japoniec - Satoru Iwata - był jeszcze spoko - najpierw pogadał o tym jak to kiedyś robił gry i nie rozumiał że "content is king", potem ponarzekał trochę, że platformy społecznościowe nie dbają o jakość gier jakie są na nie wydawane, że zależy im tylko na ich dużej ilości - było to wszystko do rzeczy. Niestety jego amerykański odpowiednik ktory wkroczył w pewnym momencie na scene, po prostu przez 20 minut reklamował nowego 3DSa.
Samą konsolkę miałem okazję zobaczyć na Expo. Jest fajniutka - ma bardzo fajny ekran - coś jak ten z iPhone'a 4 - wysoka rozdziałka i duży kontrast. Nie miałem okazji w nic pograć, bo przy stoisku Nintendo był jakiś dziki tłum, ale to w końcu Nintendo, wiec giery pewno będą fajne (zapowiedzieli m.in. Mario na 3DSa!).
Sama cześć wystawowa GDC mocno się rozrosła. Fajne stoiska ma Crytek (pokazują Crysisa 2 w 3D który bardzo robi), Intel, Sony (MaciekS: chciałem ich podpytac o te stalle DMA w Tunerze, ale koleś po 10 minutach prób odpalenie jakiegokolwiek sampla zrezygnował i poprosił żebym do niego napisał maila) nVidia - gdzie można było pograć w Bulletstorama w 3d (dobre, gratz ziomy). U nVidii spotkałem też Dana Wexlera który prowadził mój segment na Siggraphie w 2009 i który oczywiście totalnie mnie nie pamietał.
Byłem dzisiaj na dwóch sesjach ludzi z DICE'a - nowy Battlefield wygląda nieziemsko, więc chciałem poznać trochę szczegółów technicznych. Rano było o oświetleniu na SPU. Było niby ok, ale wyszedłem z jakimś niedosytem - bo było to czego można było sie spodziewać - dzielą sobie framebuffer na małe kawałki, wrzucają na SPU i liczą. Drugi talk był o cullingu - i tu było podobnie, bo cały myk polega na przerzucaniu wszystkich obiektów w świecie przez test bryły widzenia, który z powodu rozgrzania cachu jest diablo szybki. I to wszystko jest bomba - to działa i daje fajne rezultaty, ale jakoś po tych talkach oczekiwałem wiekszego "wow".
Bardzo fajny był natomiast wyklad o debugowaniu releasowych buildów, zwłaszcza kiedy się wywalają. Koleś był bardzo zabawawny, było dużo historyjek (dowiedzialem się np, że podczas misji łazików na marsie lag jest ok. 20 minutowy!), były przykłady ze wszystkich platform.
Ostatnią rzeczą która dzisiaj widziałem była prezentacja o designowaniu zagadek w Limbo. Koleś mówił o tym jak starali sie projektować puzzle tak, żeby typowe zachowanie gracza w pierwszym momencie było totalnym przeciwieństwem tego co trzeba było zrobić. Pokazał edytor i zrobił mały puzzle na miejscu. Edytor w ogóle niezły, bo bloczki do wizualnego skryptowania ustawia sie jako cześć planszy, wiec nie dość że jest w nich totalny mess, to jeszcze jest to pomieszane z graficznymi elementami levelu :)
Przez cały czas spotkałem paru znajomych ludzi - przywitałem się z Peterem-Pikiem Sloanem (z którym robiłem talka na Siggraph), spotkałem babkę z HRu Naughty Doga i wypatrzyłem parę "osobistości" - Wolfganga Engela, Naty'ego Hoffman'a. Ale ogólnie GDC strasznie sie rozrosło. Jak byłem tam pierwszy raz, to wszystko obywało się w jedym z trzech budynków składających sie na to centrum konferencyjne. Teraz, konferencja zajmuje je wszystkie i do tego jest całkiem ciasnawo. Ale najciekawsze jest to, że jak patrze na plakietki tych ludzi którzy się wokół kręcą, to jakaś połowa nie jest nawet developerami...
Jutro kolejne sesje. Wieczorem w czwartek są standardowo imprezki (MichałM: dzięki za zaproszenie na tą Ubisoftu!) ale pewnie pójde jedynie na momencik - w końcu w piątek rano musze być w pełni dyspozycyjny!

1 komentarz: